W ogniu 10 pytań: Monika Miller


Monika Miller - polska aktorka, modelka, a przy tym też wokalistka, na której koncie jest już solowy album o wdzięczniej nazwie „Spectrum” (2023). I właśnie o nim oraz miłości do muzyki traktuje niniejszy wywiad. „W ogień 10 pytań…” Pani Monika wkroczyła z pełną gracją, ja zaś polecam treść tej rozmowy, bowiem przeczytać warto.

Ponoć muzyka jest twarzą Boga. Wierzysz w jej boski wymiar?

Prawdę mówiąc nie spotkałam się wcześniej z takim określeniem. Jestem agnostykiem, ale doceniam wartości religijne, to że ludzie mają w co wierzyć. Przedmiotem wiary – tak, jak w przypadku Boga – może być również muzyka. Zgadzam się więc, że może ona dawać nadzieję, wyznaczać cele. Być przedmiotem wierzeń.

Muzyka jest również lustrem duszy artysty, co zaś ujrzymy w Twoim?

To, co pojawia się w mojej muzyce, w moich tekstach odnosi się do tego, co przeżyłam. W moim przypadku, są to wszelkie trudności - przede wszystkim problemy ze zdrowiem, także psychicznym. Muzyka zresztą, podobnie jak każda forma sztuki, jest dla mnie terapią. Bez niej nie wyobrażam sobie funkcjonowania wobec tych wszystkich problemów życiowych. 

Pytam, gdyż w każdym z Twoich utworów odsłaniasz samą siebie. To przemyślane działanie/zabieg, czy efekt Twych refleksji?

Powiedziałabym, że to zależy od każdego utworu, ale faktycznie jest w tym zamysł, aby mówić o moich uczuciach. Jak już wspominałam, każda praca nad piosenką jest jak otwarta sesja terapeutyczna i zdarza się, że w trakcie jej trwania dociera do mnie coś, z czego nie zdawałam sobie dotychczas sprawy. Dowiedziałam się również, że moje osobiste doświadczenia nie są odosobnione, co bez wątpienia ułatwia zrozumienie przekazu mojej twórczości. Są bowiem ludzie, którzy przechodzą przez to samo i identyfikują się tym, co nagrywam.

Mówiąc o sobie pozwalasz innym na wgląd we własne życie. Otwierasz przy tym notes na złote myśli. Krytyka Cię nie martwi?

Absolutnie nie! Krytyka jest dobra, a ja lubię gdy jest ona konstruktywna. Muzyka, wzorem innych dziedzin sztuki, nie będzie podobać się każdemu. Chciałabym, aby ludzie słuchający moich nagrań nie pozostali obojętni – aby poczuli coś, co bliskie jest ich życiu. By potrafili odnaleźć to w labiryncie moich myśli. Negatywne komentarze mogą także pomóc mi zrozumieć własne błędy twórcze. Dzięki nim być może zrobię coś innego, spojrzę na to „coś” z zupełnie innej perspektywy.

Jesteś artystką na wskroś wszechstronną - nagrywasz, malujesz, tworzysz. Która z tych pasji jest Ci najbliższa, najlepiej Cię obrazuje?

Zawsze mówiłam, że to muzyka, choć dziś wskazałabym malarstwo. To dlatego, że malując, rzeźbiąc odnajduję w sobie cechy, których wcześniej nie widziałam. Spoglądając więc na efekt mojej pracy dowiaduję się o sobie kolejnych nowości. Bywam zaskoczona tym, co chciałam w tej formie przekazać.

Rok 2023 był ważnym muzycznie czasem. Wydałaś bowiem album „Spectrum”, swój debiutancki krążek. Jak dziś, 3 lata po premierze, oceniasz ten materiał? Czy efekt zamierzony wtedy, finalnie osiągnęłaś?

Jestem w szoku, zawsze gdy przypomnę sobie, że nagrałam płytę (śmiech – przyp. red.). I gdy ktoś wspomina mój teledysk, utwór to nie mogę wręcz uwierzyć, że udało się to wcielić w życie. Jestem zachwycona, bowiem nigdy nie sądziłam, że poradzę sobie tak z próbami, nagraniami, jak i też procesem pisania piosenek. Wszystko to, w swym zamierzeniu, miało pomóc mi wyrazić siebie. I to w formie innej niż malarstwo oraz rzeźba. Nie zaplanowałam zatem platyn, ani nagród, nie myślałam też o trasach koncertowych. To nie temu miało służyć. 

Każdy artysta tworząc swój longplay ubiera go w nadzieję. Jaki więc był Twój wymarzony feedback ze strony odbiorców płyty?

Chciałam, aby ludzie mogli poczuć w tym utworach siebie, poczuć ze mną więź. Brzmi to może górnolotnie, ale stało się to faktem. Ilość wiadomości, jakie otrzymałam od słuchaczy, ich treść utwierdziła mnie w tym przekonaniu. To mi się udało w 100%.

Od wspomnianego albumu „Spectrum” wciąż milczysz konsekwentnie. To cisza przed powrotem w chwale, czy niedostatek weny?

Cóż, mam nagrania, których jeszcze nie wydałam, a które powstały po „Spectrum”. Tyle,  że wciąż nie wiem, co chcę z nimi zrobić (śmiech – przyp. red.). Jestem teraz w miejscu, w którym szukam siebie. Intensywniej zresztą niż poszukiwałam wcześniej. Pragnę wrócić do muzyki, ale szczerze – nie mam teraz czasu. Uczę się na studiach, rozwijam aktorsko, mam swoje biznesy. Tworzę zatem w swoim tempie i obecnie hobbystycznie. Wierzę jednak, że finalnie uda mi się to poskładać w całość.

Mówisz o sobie „ekscentryczna”, a przy tym też „wrażliwa”. Co Cię więc wzrusza najbardziej w życiu, sprawia że chcesz zapłakać?

Rzekłabym „muzyka”, chociaż lubię również filmy. Zwłaszcza kino Arthouse, i to od dzieciństwa, bowiem zaszczepili to we mnie rodzice. Wybrać więc nie umiem, czy muzyka, albo film bardziej mnie wzruszają. Może powinnam powiedzieć „muzyka filmowa”? (śmiech – przyp. red.).

Czas się pożegnać Pani Moniko i pomysł mam na to taki - wymień nam proszę tytuł piosenki, której nie znosisz słuchać?

Oj, to trudne! Z polskich nagrań na pewno muzyka „dissowa”. Obrażanie się wzajemnie nie jest w mej naturze. A utwory zagraniczne? To z pewnością „Cheerleader” niejakiego OMI. Nie cierpię tej piosenki!

Zdjęcia: materiały prasowe.



Komentarze

Popularne posty