Obok muzyki..., odc. 2


Kino - klasyka. Lata '40-te i '50-te XX wieku to rozkwit gatunku noir. Miłość, kryminał, dramat i życie to jego główne tematy. Dziś jest gatunkiem dawno wymarłym, o którym pamięć milczy. Ja jednak lubię odkrywać przeszłość, znaną mi tylko z książek. Poniższy tekst poświęcam zatem filmowi tamtych czasów. Dzieło wybitne, acz w krótkiej formie, lecz pełne w swojej treści. Film na myślenie i do refleksji. O życiu i miłości. Wystarczy spojrzeć, aby zrozumieć. Lecz najpierw dać mu szansę.


"Detour" (1945)


"Detour" ("Bezdroże") to niskobudżetowe kino noir, niezwykle popularne w latach '40-tych. Reżyser filmu Edgar G. Ulmer był zresztą dla tego gatunku bardzo zasłużonym twórcą. Uwielbiam tę produkcję szczerze za sprawą jej fabuły, ale najbardziej przekonująca jest dla mnie rola Very, w którą wcieliła się Ann Savage. Wyrachowana, bardzo przebiegła, a przy tym pełna sprzeczności. Savage zagrała tu rolę życia, czym zaskoczyła wielu. Film powstał za tysiące, by później zarobić milion. To wielki sukces, wielka wygrana dla wszystkich jego twórców.

Sama produkcja trwa dosyć krótko, jak na współczesne trendy. Ledwie godzina tego obrazu to czas pozornie mały. Mnie osobiście tyle wystarczy, gdyż film jest bardzo spójny. "Klei się" wszystko co kleić miało i daje dużą frajdę. A o co chodzi? Ano o podróż, stąd taki tytuł właśnie. Główny bohater imieniem Al (Tom Neal) wyrusza za miłością. Chce się ożenić z niejaką Sue (Claudia Drake), za którą tęskni bardzo. Sue wyjechała do Kalifornii, gdyż marzy o karierze. Al - niespełniony w swojej profesji (barowy grajek) rusza przed siebie żwawo. Tyle, że nie ma ze sobą grosza, a to utrudnia sprawę. Po drodze trafia mu się szczęście w osobie pewnego Charlesa (Edmund MacDonald). Facet pomaga bohaterowi, lecz dobro nie trwa wiecznie. Reszta to spoiler, więc powiem tylko, że z czasem wkracza Vera. A jak już wkroczy to sieje zamęt... I jest w tym bardzo dobra.

O Savage już wspomniałem, lecz wspomnę też o Nealu. Pięściarz za młodu, a później aktor wypadł w tym filmie świetnie. Mimika twarzy, gesty, ten smutek to charakterystyka Ala. Tom Neal oddał ją idealnie w swojej filmowej kreacji.

W produkcjach noir z lat już minionych znajduję dużo sensu. Doceniam warsztat, kunszt scenariusza oraz prostotę treści. "Detour" to symbol tego gatunku, który do dziś zachwyca. Nie mógłbym zatem wystawić noty innej niż ta najwyższa. Pomysł Ulmera na szlif końcowy okazał się trafiony. Podróż w Bezdroże jest prozą życia, poszukiwaniem sensu. Główny bohater pnie się po stromej i wyboistej drodze. Któż z nas tak nie ma? Któż tego nie zna? Niech każdy sam odpowie.

Ocena: 6/6

Komentarze

Popularne posty