Wywiad: SEES - „Sztuka stanowi schronienie dla tego, co w nas ludzkie…”

 

SEES - fiński zespół grający post-metal, założony w 2024 roku. Debiutancki album formacji, płyta „Suoja” ukaże się już 20 listopada 2026 roku nakładem polskiej wytwórni Agonia Records. I to właśnie dzięki uprzejmości tej firmy oraz mojego rozmówcy - Juha Höyssä, basisty zespołu, niniejszy wywiad stał się możliwy. Polecam go więc Waszej uwadze oraz zachęcam do zapoznania się z fonograficznym debiutem grupy.


Tytuł Waszego debiutanckiego albumu to „Suoja”, czyli „schronienie”. Przed czym lub przed kim ma chronić ta płyta?


Mówiąc krótko, odpowiedź brzmiałaby: „przed światem i wszystkim, co go tworzy”. Jednak tak dobre pytanie zasługuje na nieco szersze wyjaśnienie. 


Tytuł odnosi się zarówno do osobistych, jak i globalnych przemian w kulturze i sztuce. Materiał składający się z trzech utworów – „Suoja” – powstał tuż po zakończeniu długiej drogi naszego poprzedniego zespołu. Zastanawialiśmy się wówczas, czy kontynuować tworzenie muzyki, a jeśli tak, to jakie cele sobie wyznaczyć. Postanowiliśmy nagrać kilka utworów i sprawdzić, jakie to przyniesie odczucia. Szybko zdaliśmy sobie sprawę, że potrzebujemy tej formy ekspresji bardziej, niż początkowo przypuszczaliśmy. Tworzenie muzyki to sposób na wyrażenie siebie, a zarazem swoiste schronienie – nie tylko miejsce, w którym chronimy się przed czynnikami zewnętrznymi, ale także dom i bezpieczna przestrzeń, pozwalająca w zdrowy sposób uwolnić się od wewnętrznych napięć. 


To osobiste podejście rozszerza się na wymiar społeczny, gdyż dyskusje o kulturze i sztuce bywają często krótkowzroczne – zwłaszcza w przestrzeni publicznej i w narracjach politycznych. Utwory te powstawały w czasie, gdy – przynajmniej w Finlandii – ograniczano wsparcie dla kultury, a wielu artystów z jeszcze większym trudem wiązało koniec z końcem. Jednocześnie można odnieść wrażenie, że bagatelizowanie ludzkiego pierwiastka i międzyludzkich więzi, towarzyszące rozwojowi sztucznej inteligencji, w pewnym sensie zniekształca nasze spojrzenie na to, czym sztuka jest i czym zawsze dla nas była. Sztuka stanowi schronienie dla tego, co w nas ludzkie; zaprasza do dzielenia się doświadczeniami oraz do wyrażania siebie w sposób głęboki, budujący więzi między ludźmi.


Zdecydowaliście się na teksty wyłącznie w języku fińskim. Czy nie obawialiście się, że dla zagranicznych fanów post-metalu może to być bariera nie do przebicia?


Decyzja ta zapadła po zaskakująco krótkiej dyskusji. Mieliśmy już przygotowany materiał, zanim dołączył do nas wokalista Ville. Rozważaliśmy fiński jako intrygującą opcję, ale nie podjęliśmy jeszcze ostatecznej decyzji. Z jednej strony tworzenie takiej muzyki po angielsku wydawało się „bezpieczniejszym” wyborem, ale chcieliśmy zmierzyć się z wyzwaniem, jakie stanowiły teksty. Uważamy też, że język fiński jest niezwykle wyrazisty i świetnie współgra z atmosferą utworów. Gdy dołączył do nas Ville, wiedzieliśmy, że potrafi on przekazać te treści w sposób autentyczny, wiarygodny i surowy, więc decyzja stała się oczywista. 


Czas pokaże, jak materiał ten zostanie odebrany przez szerszą publiczność. Mamy nadzieję, że słuchacze poczują ten przekaz i emocje, nawet jeśli sam język nie jest im bliski. Teraz, gdy podpisaliśmy kontrakt z międzynarodową wytwórnią, postanowiliśmy udostępnić treść utworów również w języku angielskim, by nieco obniżyć barierę w odbiorze.


Za produkcję albumu odpowiada Tuomas Kokko, znany ze współpracy z m.in. Swallow the Sun i Ghost Brigade. Jak mocno wpłynął on na ostateczny kształt i selektywność brzmienia „Suoja”?


Znaliśmy Tuomasa z wcześniejszych projektów, więc gdy zaczęliśmy pracę nad utworami, nawet nie braliśmy pod uwagę innych opcji. Rozumie nas i wie, do czego dążymy, a jednocześnie zachęca do eksperymentowania i spojrzenia na sprawy z innej perspektywy. Jego profesjonalizm i muzyczna ciekawość miały ogromny wpływ nie tylko na brzmienie albumu, ale też na sam kształt utworów. Zwłaszcza po dłuższym czasie pracy nad materiałem, obecność kogoś z zewnątrz – kogoś, komu można zaufać i kto potrafi zakwestionować przyjęte rozwiązania – przynosi świetne efekty. Rozmowy z Tuomasem zawsze opierają się na wzajemnym szacunku. Zamiast pochopnych założeń, stara się on naprawdę zrozumieć sens danego rozwiązania. Jeśli jakieś pomysły wydają mu się nietrafione, szukamy alternatywy. Niektóre fragmenty są wycinane, inne wydłużane lub aranżowane na nowo, a jeszcze inne pozostają niezmienione – bo tak właśnie ma być. Z naszej perspektywy jego podejście to prawdziwa produkcja, w której liczy się przede wszystkim efekt artystyczny. 


Jeśli chodzi o brzmienie, Tuomas chętnie sięga po nietypowe rozwiązania i motywuje nas do poszerzania horyzontów. Rozbijaliśmy meble młotem kowalskim, zrzucaliśmy ze ścian elementy sztukaterii w poszukiwaniu odpowiednio agresywnego basu, dodawaliśmy do utworów dźwięk fisharmonii, a nawet graliśmy na klawiszach nosem…


Podobno nagrania i dopracowanie albumu trwały dość długo i zbiegły się z burzliwym okresem w Waszym życiu. Czy te osobiste zawirowania miały jakikolwiek wpływ na ostateczny klimat płyty?


Tak, zdecydowanie. Pod pewnym względem ten album stanowi zapis konkretnego okresu w naszym życiu i w rozwoju zespołu. Z pewnością znajdziemy tu elementy „starego i nowego”. Choć naszym celem było stworzenie spójnego materiału, płyta ta odzwierciedla również różne etapy, które doprowadziły nas do obecnego punktu. Powstanie Sees wiązało się z wieloma zmianami składu i różnymi podejściami do twórczości. Bywały chwile niepewności, ale też momenty pełnego skupienia na ostatecznym celu.


Jest to dla nas szczególnie widoczne teraz, gdy pracujemy już nad następcą „Suoja”. Fakt, że od samego początku działamy w pełnym składzie, nadał całości zupełnie nowy charakter – z niecierpliwością czekamy, by zaprezentować ten efekt słuchaczom po premierze płyty. Można powiedzieć, że zamykający płytę utwór „Silmän tottuessa pimeään” (który ukaże się 15 października, jako singiel z teledyskiem tekstowym) stanowi swoisty punkt zwrotny. Został on nagrany i zaaranżowany przy pełnym zaangażowaniu wszystkich członków Sees, dając być może pewną zapowiedź tego, co nadejdzie w przyszłości.


Wspominałeś o międzynarodowej wytwórni. Dołączyliście bowiem do stajni polskiej Agonia Records, co dla wielu słuchaczy było miłym zaskoczeniem. Jak doszło do tego partnerstwa i dlaczego akurat ta wytwórnia wydała Wam się najlepszym domem dla debiutu?


Nasza współpraca rozpoczęła się w zaskakująco „tradycyjny” sposób: skontaktowaliśmy się z Agonią, przesyłając wersję albumu bez masteringu, a oni szybko wyrazili zainteresowanie współpracą. To dla nas niezwykle interesująca i ekscytująca szansa na pracę z profesjonalistami oraz wyjście poza granice Finlandii. Oczywiście w katalogu wytwórni widzieliśmy wiele znanych nazw, więc cieszymy się, że możemy dołączyć do tego grona.


Agonia Records słynie z promowania bezkompromisowej, mrocznej muzyki. Czy czujecie, że dzięki ich globalnej sieci dystrybucji Wasz post-metal trafi do niszowych środowisk na całym świecie?


Tak, zdecydowanie. Zawsze mieliśmy problem z przypisywaniem naszej muzyce konkretnych gatunków, czy etykiet, ale pod względem klimatu czujemy, że dobrze się w tym wszystkim odnajdujemy. W naszej muzyce kryje się wiele niuansów i ukrytych nurtów, które współgrają z tym klimatem, nawet jeśli „techniczna forma wyrazu” może być inna. Widać to również w naszych własnych gustach muzycznych. Na naszym czacie zespołowym nieustannie wymieniamy się linkami i dyskutujemy o bardzo różnorodnej muzyce – od black metalu po AOR i od grindcore’u po pop.


„Suoja” ukaże się m.in. na pięknym, podwójnym winylu Red Vertigo. Jak duże znaczenie, w dobie cyfryzacji, ma dla Was fizyczny format wydawniczy? Czy osobiście zaangażowaliście się w tworzenie oprawy graficznej?


Być może to kwestia wieku, ale jesteśmy gorącymi zwolennikami zarówno fizycznych nośników, jak i samej idei albumu, jako całości. Zwłaszcza w przypadku naszej muzyki zawsze myślimy o szerszym kontekście, a nie tylko o pojedynczym utworze. Pod tym względem kompletny album jest dla nas niezwykle ważną koncepcją muzyczną, a takie podejście wydaje się niemal przeciwwagą dla współczesnego, nastawionego na szybką konsumpcję („fast-food”) podejścia do muzyki. Nie zależy nam na rozgłosie na TikToku ani nie oczekujemy, że ludzie zrozumieją naszą twórczość po pobieżnym przesłuchaniu jednego kawałka – chcemy stawiać wyzwania zarówno sobie, jak i słuchaczom.


Uważamy się również za zespół przywiązujący dużą wagę do warstwy wizualnej, dlatego oprawa graficzna albumu była dla nas kluczowa. W tym przypadku mieliśmy przyjemność współpracować z Jussim Pohjanenem, który stworzył okładkę płyty oraz inne grafiki wykorzystane na okładkach singli i w materiałach promocyjnych. Umieszczenie tych prac tam, gdzie ich miejsce – czyli na okładce płyty winylowej – wydawało się najbardziej naturalnym krokiem i na szczęście ekipa z wytwórni Agonia od razu się na to zgodziła.


Fińska scena metalowa kojarzy się głównie z melancholijnym doom metalem lub melodyjnym death metalem. Jak oceniacie obecną kondycję sceny post-metalowej i sludge'owej w Finlandii?


Jak już wspomnieliśmy, kiepsko radzimy sobie z szufladkowaniem gatunkowym, ale w Finlandii od zawsze istniała silna scena muzyczna skupiona wokół wolnego, ciężkiego, mrocznego i klimatycznego grania. To mnóstwo świetnych, inspirujących zespołów, które z pasją i dbałością o jakość realizują własną wizję. Zdecydowanie polecamy sprawdzić takie grupy jak Sunniva, Besra, Entheomorphosis, czy – oczywiście naszych kolegów z wytwórni, Hanging Garden. Cieszy nas też powrót pionierów z zespołu Callisto. No i oczywiście nasza duma na arenie międzynarodowej, Oranssi Pazuzu, wciąż stanowi dla nas inspirację.


Dla nas to zresztą naturalna kontynuacja, ponieważ większość z nas działa na różnych scenach undergroundowych od ponad 20 lat. Jest tu mnóstwo talentu i wizjonerstwa, a także muzyki przełamującej gatunkowe schematy i wyznaczającej nowe szlaki. Jesteśmy niezwykle dumni, że możemy być częścią tego środowiska, więc przesyłamy wyrazy uznania dla wszystkich naszych fińskich „kolegów po fachu”, którzy z pasją dzielą się swoją twórczością ze światem!


Słuchacze post-metalu bywają bardzo wymagający. Jak reagujecie na pierwsze recenzje i przedpremierowy feedback ze strony środowiska muzycznego?


Może zabrzmi to banalnie, ale odbiór jest bardzo pozytywny. Skala odzewu nie jest jeszcze ogromna, bo dopiero co zaistnieliśmy w szerszej świadomości, ale docierające do nas głosy są bardzo budujące.


Podsumujmy zatem - gdybyście mieli wskazać jeden idealny moment w ciągu dnia oraz miejsce i okoliczności przyrody na przesłuchanie płyty „Suoja” od początku do końca, co by to było?


Może spacer po lesie o zmierzchu – sam na sam z własnymi myślami i muzyką. Zdecydowanie kryje się w tym osobisty klimat, powolne odkrywanie kolejnych warstw i przestrzeń do eksploracji.


A jeśli muzyka Sees miałaby być lekarstwem przepisywanym przez lekarza, na jaką dolegliwość ludzkiej duszy lub umysłu pomagałaby najbardziej?


Może jakieś odrętwienie kończyn albo anhedonię? Mamy nadzieję pobudzić wewnętrzny ruch i skłonić do autorefleksji.


Zdjęcia: Kari Ruissalo i Agonia Records.





Prześlij komentarz

0 Komentarze